Zaangażujmy mieszkańców. Budżet obywatelski w praktyce.

W tym, co dzieje się na Radzie Miasta podczas uchwalania budżetu nie ma żadnej magii. Każdy z przedstawicieli miasta dobrze wie, czego dotyczy uchwała – została już wcześniej, punkt po punkcie, szczegółowo, omówiona. Punktem kulminacyjnym jest podniesienie ręki i policzenie głosów. Nie ma szansy na pomyłkę. Praca w Radzie Miasta ma ciasne ramy. Nie ma mowy o zaskoczeniu czy improwizacji. Kreatywność jest oczekiwana na etapie przygotowywania działań. W praktyce wymaga się jej głównie po to, aby odpowiedzieć na pytanie “co zrobić z takim niewielkim budżetem?” oraz “które działania naprawdę, ale to naprawdę, wymagają tego budżetu?”.

Praca w radzie miasta ma ciasne ramy

Z przyjemnością patrzę na ścieżki rowerowe, które kilometr po kilometrze rozkwitają w naszym mieście. Przypominam sobie, jak pracowaliśmy razem z kolegami radnymi nad ustaleniem ich przebiegu. Jak decydowaliśmy o kolejności inwestycji. Jak rozmawialiśmy, o nowej jakości w mieście. Wspaniale, że to się teraz realizuje. Uśmiechnięte twarze biegaczy, rowerzystów – to dla każdego zaangażowanego w tę pracę radnego i urzędnika, najlepsza nagroda za tamten trudny czas.

Dzisiaj, w przeddzień wyborów myślę, jak wykorzystać budżet obywatelski do realizowania wspaniałych pomysłów. W Polsce jest wiele wspaniałych praktyk, które idealnie odpowiadają na potrzeby mieszkańców. Np. “zielony budżet” w Lublinie albo “budżet szkolny” w Tczewie, które oprócz tego, że realizują marzenia to dodatkowo integrują i angażują do kolejnych działań. Nie ma lepszego sposobu, aby sprawić, by wykonane projekty długo żyły, jak zaangażować w nie ludzi. Bez względu na wiek. Bez oceniania.

Na siłę lub z entuzjazmem

Są różne sposoby realizowania budżetu obywatelskiego. Można na siłę albo z entuzjazmem. Na konferencji “Smart Metropolia” (20-21.09.2018 w Gdańsku) widziałam obydwa podejścia. Obydwa skuteczne, choć domyślam się, że model “na siłę” był bardziej wymagający od tego entuzjastycznego i zachęcającego do współpracy. Jako burmistrz Józefowa będę wolała wdrożyć ten entuzjastyczny model realizowania inwestycji. Jest bliższy mojej osobowości i mojemu podejściu do ludzi. Będzie wspaniale, gdy wspólnie z mieszkańcami ustalimy przebieg ścieżek nowych rowerowych, czy budowę domu integracyjnego dla osób zależnych. A może to będzie budżet, który przeznaczymy na najbiedniejszych, najbardziej zapomnianych np. na małe dzieci rodzin zarażonych alkoholizmem i narkotykami? Józefów to mieszkańcy świadomi i zaangażowani. Możliwe, że wybiorą właśnie tę formę aktywności.

Ale najpierw trzeba ich o to zapytać. A jeszcze wcześniej, przygotować do wzięcia odpowiedzialności za rezultat, w ramach budżetu obywatelskiego. Potrzebna jest edukacja, inspiracja, konkrety. Ale będzie warto. Gdy będzie wiadomo, co dzieje się na kolejnym etapie realizacji inwestycji jest szansa, że mieszkańcy będą bardziej cierpliwie czekać na ostateczny efekt. To smutne, gdy po raz kolejny widzą zdejmowaną kostkę, z dopiero co ułożonej ścieżki rowerowej. Nie dziwi, że się buntują i wyciągają oskarżycielski palec w kierunku osób sprawujących władzę.

Stwórzmy miasto marzeń

Patrzę na przykłady innych miast i jestem spokojna, że w Józefowie też się ten plan powiedzie. Że mieszkańcy zechcą się zaangażować. Tylko na stworzenie takiego odpowiedzialnego i nowoczesnego miasta potrzeba czasu. I nowych form dotarcia z informacją. Możliwe, że nowej infrastuktury komunikacyjnej. Zastanawiam się, czy strona www urzędu wystarczy. Czy nie trzeba planować czegoś bardziej dopasowanego? Ostatecznie wszyscy mają smartfony, a większość przyzwyczajona jest do głosowania via internet. Czy mieszkańcy dadzą mi szansę? Czy będą na tyle cierpliwi, by razem ze mną stworzyć miasto marzeń?

Podziel się:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *