Od współczesnych mam zbyt wiele się wymaga. Rozmowa z Urszulą Wrzesińską – Skwarą

Przedstawiam Państwu Urszulę Wrzesińską – Skwarę. Kandydatkę z okręgu 14.

Dzień dobry Urszulo. Bardzo się cieszę, na naszą rozmowę. Powiedz, dlaczego Kandydujesz do Rady Miasta i jakie masz plany na swoją kadencję?

Od dwóch lat pracuję w samorządzie terytorialnym, a konkretnie w Urzędzie Dzielnicy Wesoła m.st. Warszawy. Spotykam tam i obserwuje pracę Radnych. Znam wielu z nich lepiej, niż Radnych własnego miasta więc pomyślałam, że czas to zmienić. Tym bardziej, że znam wszystko od podszewki.

W ramach swojej aktualnej pracy zajmuję się polityką senioralną –  jestem łącznikiem między Radą Seniorów, a Urzędem. Znam oczekiwania i możliwości dwóch stron i przełożenie tej wiedzy na działania w moim mieście będzie bajecznie proste.

Współczesny senior jest „wielowymiarowy”. Ten 60+ może wreszcie cieszyć się wolnym czasem i korzystać aktywnie z życia oraz ten 80+ , który może wymagać  już działań opiekuńczych. Jako radna chcę przypominać o tych różnicach i wspierać zarówno samych seniorów, jak i ich rodziny, które przecież dwoją się i troją, żeby zapewnić swojemu seniorowi godną jesień życia.

Poprzez pracę mam również szeroki kontakt z młodymi rodzicami, którzy stanęli przez ogromnym wyzwaniem – wychować dziecko. Znam ich problemy i oczekiwania. Posiadam też odpowiednią wiedzę na temat wspierania tej ważnej roli poprzez działania samorządu.

Marzy mi się również, że jako radna doprowadzę do tego, że Józefów będzie tętnił życiem również wieczorami; że nie będzie potrzeby ruszać do Warszawy na koncert czy, żeby posiedzieć w pubie.

Z tego, co mówisz, wnioskuję, że jesteś empatyczną kobietą, zatroskaną o losy rodzin wielopokoleniowych.

Tak, a w moim  życiu najważniejsza jest to by moi najbliżsi byli cieszyli się  zdrowiem. Zabrzmi to banalnie, lecz nie dla mnie – matki noworodka, która to bezdusznie usłyszała od lekarzy, że dziecko ma wodonercze i bez operacji się nie obejdzie. Żony motocyklisty, który, Bogu dzięki, po wypadku motocyklowym ma jedynie niedowład prawej ręki i endoprotezę barku.

Troska o moich Rodziców i Teściową (teść od 7 lat nie żyje), by jako zdrowi  seniorzy cieszyli się długim i komfortowym życiem jest dla mnie najważniejsza.

Mam taki pomysł, żeby – wzorem miasta stołecznego Warszawy – wspierać opiekę żłobkową. Współczesne mamy nie zawsze mają możliwość korzystania z pomocy dziadków przy wychowywaniu dzieci. Dzięki żłobkom mogłyby wrócić do pracy – wiadomo, żyć trzeba – a dzieci zostawić pod opieką profesjonalistów. Niestety, tak się porobiło, że strasznie dużo wymaga się od współczesnych mam: pracy zawodowej, wzorowego wychowywania dzieci, i jeszcze często zajmowania się rodzicami – seniorami. Dofinansowane żłobki, to byłaby duża ulga.

To, o czym mówisz, to zmartwienia wielu współczesnych kobiet. Praca zawodowa, wychowywanie dzieci, prowadzenie domu – to często bardzo nadwyręża siły i emocje. Jak Ty sobie radzisz z przeciążeniem zadaniami?

Wieczorem zazwyczaj korzystam z okolicy i uprawiam Nordic Walking z sąsiadką Sylwią. Albo po prostu zabieram psa i idę z nim na długi spacer. W dni wolne od pracy robimy z Ciapkiem dystanse 7 nawet do 9 km. W sezonie, od wiosny do jesieni,  jeżdżę do pracy rowerem – dystans 16 km w jedną stronę.

Czyli stawiasz na ruch. Wspaniale. Na ulicach Józefowa często widać ludzi biegających i z kijami. Dobrze, że jesteś pośród nich.

To nie wszystko. Interesuję się też turystyka motocyklową, którą uprawiamy z mężem. Żałujemy niestety, że często z wielu deklarujących się chętnych na wyjazd zostają  jedynie dwa motocykle mój i męża.  Mam prawo jazdy kat. A,B  także jeżdżę samodzielnie moją Suzuki GSX 550. Nie ukrywam jednak, że ostatnio korzystam z maszyny męża, gdzie usadawiam się  jako pasażer.

Jak znalazłaś się w Józefowie?

Mieszkam w Józefowie od urodzenia. To za sprawą Historii tej Historii,  która to moich dziadków, wraz z pięciorgiem dzieci, przeniosła z warszawskiej Pragi do Józefowa. Tylko na chwilę. Ta chwila jednak trwała ponad dwadzieścia lat. Dziadkowie po tym czasie wrócili do warszawskiej kamienicy, przy ul. Żółkiewskiego, a mój tata, jako już dorosły człowiek został w świdermajerze przy ul. Tadeusza. Potem poznał moją mamę, urodzili mnie i tak już zostało. Jestem wiec rodowitą Józefowianką.

Czyli dobrze znasz potrzeby miasta. W co byś zainwestowała, w naszym mieście, gdybyś miała wolne środki, a decyzja zależała tylko od Ciebie?

Mój priorytet to miasto przyjazne  najmłodszym oraz aktywizacja społeczno-zawodowa młodych rodziców. Wspieranie opieki żłobkowej nie tylko poprzez budowanie nowych obiektów lecz przede wszystkim poprzez wprowadzanie innych, sprawdzonych oraz stosowanych przez inne miasta rozwiązań. To bardzo ważne, żeby kobiety mogły zostawić swoje dzieci pod sprawdzoną opieką i nie wydawały na to majątku. Miasto musi zauważyć, że tu mamy dużą lukę w systemie. Nie sposób płacić ponad 1000 zł za żłobek, gdy zarabia się niewiele ponad 2000 zł.

Ponadto Centrum aktywności dla seniorów– tylko dla nich, nie przy okazji. Także bazarek ze starociami, skwerki-kąciki z ławeczkami, by mogli spotkać się i porozmawiać. Oczywiście, w różnych miejscach miasta, bo przecież żaden z nich nie będzie jechał do centrum. Zresztą, nawet jeśli nawet, to przecież nie miałby czym.

I właśnie przydałyby się busiki dla mieszkańców, żeby mogli przemieszczać się z odległych części Józefowa. To zwolniłoby zapracowanych członków rodzin od konieczności wożenia swoich niezmotoryzowanych bliskich do centrum. Ponadto dobrą praktyką, którą można skopiować jest bezpłatna komunikacja dla seniorów. Taka finansowana przez miasto, dla osób po 75 roku życia.  Z tym, że ja bym obniżyła przedział wiekowy dla naszych Józefowskich do 60+.  Także młode mamy z wózkami mogły dojechać swobodnie do przychodni czy po prostu na kawę do przyjaciółki.

Pamiętam też o młodzieży. Chcę, by obecny- jakże skromny skatepark, wzbogacono o obiekt przestrzenny, z dużą ilością przeszkód dopasowanych do umiejętności zarówno początkujących jak i zaawansowanych użytkowników.

Bardzo ciekawe inicjatywy. A do czego jeszcze masz smykałkę? Mój tata tak mówił, gdy oceniał czyjś talent. Bardzo dobre słowo – okazuje się, że wszyscy je znają.

W mojej rodzinie też się używało tego słowa. Dobrze, że mi przypomniałaś. Ja mam talent do haftowania krzyżykowego – to wymaga skupienia, cierpliwości i poczucia estetyki. Smacznie gotuję,  piekę ciasta, robię torty,  potrafię przygotować  półmiski w galaretach, faszerować mięsa, robić rolady.  Robię przetwory na zimę (ogórki, paprykę, różne pasty i kechapy w słoiczkach). Wszystkie uroczystości rodzinne typu chrzciny, komunie, rocznice czy spotkania okolicznościowe odbywają się w moim domu. Samodzielnie ustalam menu, robię zakupy oraz przyrządzam wszystko własnoręcznie. Ostatnio spróbowałam z pieczeniem chleba na zakwasie. Wyszedł pyszny.

Czyli należysz do tych kobiet, które dla rodziny zrobią wszystko. A na dokładkę jesteś wspaniale zorganizowana i umiesz działać projektowo…

Ha, ha, ha… nigdy tak nie patrzyłam na te moje pasje do prowadzenia domu. Rzeczywiście, trzeba dużo myśleć z wyprzedzeniem i jeszcze przewidzieć trudności. Dobrze to ujęłaś.

Twoim marzeniem są banki żywności w Józefowie?

Dokładnie! Jak widzę, z jakim entuzjazmem mieszkańcy przyjmują jedzenie z krótkim terminem ważności, które udostępniają niektóre sklepy, to widzę duże potrzeby w tym zakresie. Nie lubię, gdy jedzenie się marnuje. Banki żywności to jest działający pomysł – trzeba go tylko wdrożyć.

To powiedz jeszcze moim czytelnikom, co Cię złości? Na pewno są takie rzeczy, które Cię mocno poruszają i działają na Ciebie, jak płachta na byka.

Ostatnio trafiam na FB na dramatyczne materiały dotyczące krzywdzenia zwierząt.  Wyrzucanie, bo wyjazd na wakacje, pies w śmietniku, bo już nie żyje, rasowa sunia pseudohodowcy, która rodziła milion razy i popękana wyrzucona do lasu, bo już stara i swoje wyrodziła. A o ilu pomysłach i okrucieństwach  człowiek nawet nie wie, nawet mu się nie śnią. Kim jest  człowiek który tego dokonał, kim są jego rodzice, jak go wychowali, być może jakich krzywd sam doznał skoro zrobić okrucieństwo innej żywej istocie to dla niego nic nie znaczy ?

Bardzo trudny i ważny temat. W naszym mieście nie widzimy wiele takich obrazków. Miejmy nadzieję, że nie będą się pojawiać. Czy gdyby pojawiła się konieczność dyskutowania z takim pseudohodowcą – jakim byś była partnerem do rozmowy? Co robisz, gdy rozmawiasz z kimś o skrajnych do Twoich poglądach?

Generalnie, to z takim pseudohodowcą ja nie mam o czym rozmawiać. Na pewno taka rozmowa rozgrzałaby mnie do czerwoności i na dokładkę nie wiem, jak by się skończyła. Ale w innych sytuacjach staram się usłyszeć rozmówcę, zrozumieć jego motywacje. Nawet jeśli nie jestem w stanie zaakceptować jego punktu widzenia, to lepiej gdy wiem, o co mu chodzi, niż gdy muszę się domyślać.

Czy byłaś kiedyś w sytuacji, że poszłaś na kompromis?

No cóż ? Kompromis to tak naprawdę nic innego, jak częściowa rezygnacja z własnych celów, planów, wizji i potrzeb. Jest czymś, co w  pewien sposób zastępuje współpracę. Na pewien czas burzy harmonię i ład, jednak zarówno w życiu prywatnym, jak zawodowym jest niezbędny, by utrzymać dobre relacje z innymi. Najlepsza szkoła kompromisu to planowanie urlopów w pracy.

A w jakiej sytuacji stanowczo na kompromis nie pójdziesz?

Nigdy nie pójdę na kompromis, jeśli mam wybierać pomiędzy dobrem rodziny, a karierą zawodową. Wiem, że to może nie modne, nie współczesne, bo dzisiaj oczekuje się od kobiety wspaniałego łączenia wszystkich ról. Uważam, że zbyt wiele się od nich wymaga zbyt wiele się od nich wymaga.

Jaką masz wadę, którą dostrzegasz i nad nią pracujesz?

Świetne pytanie. Dziękuję. Tym bardziej, że mam wiele wad. A im jestem dojrzalsza, tym więcej ich dostrzegam. Są takie, których  nie usunę, gdyż to cała Ja, ale są też takie, które przeszkadzają,  meczą. I tak:  moje roztargnienie, mała spostrzegawczość,  czy też robienie rzeczy szybciej, niż się nad nimi pomyśli to wady, które dostrzegam i stale nad nimi pracuję. Po prostu przeszkadzają mi w życiu.

 Jakie są Twoje ulubione miejsca w Józefowie?

Wiesz, uwielbiam dorzecza Wisły i Świdra.  Zwłaszcza „Czerwone mury”, gdzie już dawno nie widać żadnych murów, a ja je doskonale pamiętam. Bardzo lubię skwer przy Urzędzie miasta z Pomnikiem Łączniczki i fontannami. Często zaglądam na Górę Lotnika i oglądam pomnik. To bardzo ciekawy kawałek historii naszego miasta. Warto by było więcej o tym mówić. 

Z jakich osiągnięć w Józefowie jesteś najbardziej dumna?

Zachwyca mnie basen, szkoła przy tym obiekcie, hala. To obiekt, którym możemy się chwalić.

A na jakie pytania najchętniej odpowiadasz? Jakie pytania ludzi uwielbiasz?

Jako dawny „Zusowiec” dysponuję rozległą  wiedzą z tej dziedziny, a świadomość społeczna w temacie ZUS jest dość niska.  Cieszę się zawsze, gdy uda mi się komuś coś wyjaśnić.

Dziękuję za rozmowę
Joanna Iwanik

Podziel się:

1 myśl o “Od współczesnych mam zbyt wiele się wymaga. Rozmowa z Urszulą Wrzesińską – Skwarą”

  1. Pingback: - Joanna Iwanik

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *