Inne sposoby komunikacji w mieście. Czy w jednej przestrzeni mogą współistnieć piesi, rowerzyści i samochody?

Dzisiaj przedstawiam Wam wizję nowoczesnego miasta, którą przygotowała Anna Tofiluk. Kandydatka na radną z okręgu wyborczego nr 12. (Poznaj Anię TUTAJ) Anna jest architektem i uczy młodych ludzi (Politechnika Warszawska), że można kształtować zachowania ludzi projektując odpowiednio przestrzeń miejską. W artykule mamy odniesienia do osobistych doświadczeń autorki i bezpośrednie przełożenie na naszą, józefowską rzeczywistość. Bardzo ciekawy punkt widzenia. Gratuluję artykułu, Aniu. 

Tańsze sposoby komunikacji

Wiem, że samochody w naszym mieście są ważne. Nasze miasto, które nie ma swojego wewnętrznego autobusu i jest dość rozległe, skazuje nas na konieczność posiadania samochodu. Dodatkowo wielu z nas porusza się nie tylko po Józefowie, ale dojeżdża do pracy w inne miejsca, również nie zawsze sprawnie obsłużone transportem zbiorowym. Nasza mobilność bez samochodów osobowych byłaby mocno ograniczona.

Świadoma powyższych realiów i sama mocno od samochodu uzależniona nie nawołuję do zaprzestania budowy jezdni i miejsc parkingowych oraz zezłomowania naszych aut, ale chciałabym się pochylić nad innymi sposobami komunikacji. Zwłaszcza, że są one tańsze, bardziej przyjazne środowisku i naszemu zdrowiu. Jednocześnie chciałabym też zwrócić uwagę, że samochód choć niezbędny dla naszego funkcjonowanie, nie musi być aż tak istotny w przestrzeni miejskiej i powinien udzielać pierwszeństwa innym formom komunikacji. Z kolei wdrażane rozwiązania powinny do tych innych form zachęcać.

Józefów stworzony dla rowerów

Józefów ze swoimi warunkami przyrodniczymi, małomiasteczkową skalą i odległościami jest stworzony do komunikacji rowerowej. Ta jednak, żeby była bezpieczna (zwłaszcza dla młodszych rowerzystów), wymaga jeszcze większej ilości ścieżek (choć cieszy, że jest ich coraz więcej) i bezpiecznych monitorowanych parkingów szczególnie przy dworcach, skupiskach usług, miejscach rekreacji. Jeżdżąc kolejką do Warszawy chciałabym móc zostawić rower w bezpiecznym miejscu i mieć pewność, że będzie na mnie czekał kiedy wrócę.

Rowery przy dworcu w Michalinie.

Nie wszędzie, nie na każdej uliczce naszego miasta ścieżki rowerowe się „zmieszczą”. Ale:

  • Czy dla bezpieczeństwa rowerzystów, pieszych i ochrony przed kurzem oraz hałasem nie warto wdrażać rozwiązań, które by ruch uspokajały, wymagały od kierowców zwolnienia i większej uwagi?
  • Czy prawie wszystkie ulice w Józefowie muszą być tranzytowe? Czy nie warto rozpatrzeć „zaślepienia” dla ruchu samochodów niektórych tak by funkcjonowały jako sięgacze? Sięgacze czyli ślepe uliczki to rozwiązanie w zabudowie jednorodzinnej bardzo cenione – dzięki niemu na Twoją ulicę wjeżdżają tylko sąsiedzi i ich goście, nie ma ruchu tranzytowego pod oknami.
Schemat tradycyjnego sięgacza.

Warto zastanowić się nad tymi pytaniami. Nie sugerują one rozwiązań utopijnych, jedynie takie, które całkiem dobrze w innych miejscach na świecie funkcjonują. Powyższe pomysły nie zmuszają do rezygnacji z samochodu jedynie upominają się o prawa innych użytkowników wspólnej przestrzeni.

Dlaczego jezdniom w wielu przypadkach nie towarzyszy chodnik?

O tym, że samochód w przestrzeni naszego miasta jest ważniejszy, niż rowerzysta i pieszy przekonują mnie inwestycje, które obserwuję. Dobrze, że coraz więcej dróg jest utwardzanych, ale dlaczego jezdniom w wielu przypadkach nie towarzyszy chodnik? Samochód może jechać wygodnie nowym asfaltem, ale pieszy, albo idzie jezdnią, albo nieutwardzoną częścią, która w przypadku niepogody zmieni się w błoto czy lód.

Nowy tłuczeń na mojej ulicy. Faktycznie kurzu mniej ale spacer, jazda rowerem czy biegi po tej nawierzchni nie należą do wygodnych.

Szczerze mówiąc na mojej ulicy (która wciąż nie jest utwardzona), gdybym musiała wybierać, wolałabym chodnik, po którym moje dzieci bezpiecznie i wygodnie mogą iść w stronę dworca niż nową jezdnię. Chwilowo mam ostatnio wysypane białe kruszone kamienie, po których jeździ się autem tak sobie, a chodzi, biega i porusza rowerem zupełnie niewygodnie. Warto dodać, że entuzjazm związany z wyasfaltowaniem jezdni w mojej okolicy słabnie u mnie również dlatego, że wraz z lepszą nawierzchnią kierowcy zaczynają rozwijać większą prędkość.

Oczywiście najbardziej chciałabym, aby moja ulica miała szerokie wygodne chodniki, ścieżkę rowerową oraz wąską jezdnię zaprojektowaną i oznakowaną, tak aby uniemożliwiało to rozwijanie większych prędkości. Mam nadzieję, że takie rozwiązanie to tylko kwestia czasu.

Anna Tofiluk

Podziel się:

1 myśl o “Inne sposoby komunikacji w mieście. Czy w jednej przestrzeni mogą współistnieć piesi, rowerzyści i samochody?”

  1. Pingback: Centrum bis w Michalinie. Rozmowa z Anną Tofiluk - Joanna Iwanik

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *