SOS Józefów. Punkt informacji

Życie Pana Tomasza z dnia na dzień zmieniło kierunek. Zaczęło się od jednego telefonu, który zawibrował na stole podczas spotkania. Zastanawiał się czy na pewno odebrać… Na linii zniecierpliwiony głos: “Proszę przyjechać. Coś stało się z Pana mamą. Wezwaliśmy karetkę!”.

Potem szpitale, operacja. Właściwie to nie wiadomo, co się stało. Mama zasłabła, dostała udaru – a może dostała udaru i dopiero potem zasłabła… Nie wiadomo… Ciągle nic nie wiadomo. Teraz jest w śpiączce… Nie, nie będzie chodzić… Proszę zabrać ze szpitala…..Kochanie, trzeba przygotować dom… Potrzebujemy łóżko ortopedyczne…. Piątek…. “Panie doktorze, chociaż do poniedziałku”… “Proszę, tu są argumenty”… Jest łóżko! W Bydgoszczy! Facet z Bemowa przywiezie…

Po prostu “SOS Józefów!”

W Józefowie jest dużo ludzi, którzy chcą pomagać. Ale jak naprawdę potrzebujesz pomocy, to nie wiesz, gdzie jej szukać i kto ma Ci pomóc. To samo mówiła Agata, o której pisałam TUTAJ. Dlatego uważam, że Józefów potrzebuje takiego specjalnego punktu, przydatnego w sytuacjach awaryjnych. Roboczo,  nazwałam go “Zielony punkt”, bo wydawało się takie proste i w sam raz.

Mieszkańcy zaraz podchwycili  – pomysł naprawdę im się spodobał – i od razu zaproponowali nazwę – Pani Joanno! Jaki “Zielony punkt”? Po prostu “SOS Józefów!” Żeby było wiadomo, że to sytuacje awaryjne, a nie takie, że ktoś nie wyrobił się do urzędu i próbuje przepchnąć się poza kolejnością.

I najważniejsze, że mamy informację zwrotną. Mieszkańcy chcą, żeby w mieście funkcjonował taki punkt, w którym sprytny i obeznany z technologiami człowiek pomoże:

  • wypełnić wniosek,
  • znajdzie kontakt do człowieka w okolicy, który akurat  – jak w przypadku Pana Tomasza – ma łóżko ortopedyczne,
  • powie, co zrobić ze znalezionym psem,
  • pokieruje do właściwego ośrodka w mieście lub poza miastem – żeby obyło się bez błądzenia i oszczędzało czas – bo w sytuacjach awaryjnych, czas jest bezcenny.

Józefów to miasto, w którym szanuje się mieszkańca

To nie musi być cały etat, ale jeśli okaże się że jest tu tyle pracy – może. Nie chcę, jako burmistrz słyszeć historii o tym, że w urzędzie nie ma nikogo, kto pomógłby wypełnić wniosek osobie niepełnosprawnej, czy obcojęzycznej. Żyjemy w realnym świecie – nie w książkach Franza Kafki, w których petent odsyłany jest od okienka do okienka, od drzwi do drzwi. A Józefów, o jakim marzę, to miasto, w którym szanuje się mieszkańca. Nawet jeśli nie mówi po Polsku albo jest ubogi i przyszedł po zapomogę. Taką praktykę, w pewnym sensie, wdrożyło Miasto Warszawa (patrz TUTAJ), więc nie wymyślamy koła na nowo. Możliwe, że uda się połączyć SOS Józefów z alertem, dzięki któremu będziecie Państwo na bieżąco, ze wszystkimi wydarzeniami w mieście. Bo to nic przyjemnego dowiadywać się ważnym wydarzeniu po fakcie.

A Państwu, jak się ten pomysł podoba?

Dla wspólnego dobra

P.S. Acha, Pan Tomasz ma jeszcze kilka wyzwań związanych z pielęgnacją mamy i myśli nad organizacją działań, aby wspierać osoby starsze, niedołężne. Dużo w Polsce mówi się o niepełnosprawności dzieci, a zapomina się o niepełnosprawności dorosłych. Z jednej strony mamy więc smutną okoliczność, bo utrata niezależności to dramat. Z drugiej strony, Pan Tomasz ma niezbędne informacje i doświadczenie, aby stać się wsparciem dla osób w podobnej, nagłej sytuacji. Chodzi właśnie o to, żeby “wyłapywać” te sytuacje i móc z nich skorzystać dla naszego wspólnego dobra. Po to właśnie chcę stworzyć “SOS Józefów!”/”Zielony punkt Józefów”.

Podziel się:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *