O miejskości Józefowa

Dzisiaj zamieszczam artykuł dr inż. arch. Anny Tofiluk, kandydatki w okręgu nr 12 do Rady Miasta Józefowa. Ania w 7 punktach idealnie podsumowała naszą wizje na miasto. Zachęcam do lektury.

 

Lubię mieszkać w naszym mieście, nawet bardzo. Marzy mi się, abym mogła napisać, że tak jest ponieważ Józefów łączy w sobie zalety miasta oraz życia blisko przyrody. Niestety takie wytłumaczenie pozostaje póki co w sferze marzeń. Lubię mieszkać w Józefowie ponieważ mam dość blisko do pracy w dużym mieście, a jednocześnie na wyciągnięcie ręki naturę, w tym rzekę i piękny las. Tego, że mieszkam w mieście, na co dzień nie zauważam.
Miasto, nawet jeżeli małe jak nasze, kojarzy mi się z kilkoma cechami, które o owej miastowości stanowią. 

 

W MIEŚCIE SIĘ CHODZI I SĄ CHODNIKI.

Dawno, dawno temu pojechałam z babcią do jej rodziny, która mieszkała w niedużej wsi. Szłyśmy dwa kilometry, może więcej, wzdłuż wiejskiej drogi z dworca do domu. Pamiętam, że jako miejskie dziecko czułam się zagubiona brakiem chodnika, po prostu byłam nauczona, że chodzenie po jezdni jest niebezpieczne. Zapytałam babcię, czemu nie ma chodnika. „No wiesz, jesteśmy na wsi” – odparła. Zawsze to sobie teraz przypominam idąc z domu na nasz michaliński dworzec. Oczywiście im bliżej dworca, tym więcej chodników. 

Powinnam dodać, że nasz dom stoi w otoczeniu innych budowanych w tym samym czasie mniej więcej 40 lat temu zatem argument, że brak chodnika jest tymczasowy nie ma tu zastosowania. 

W MIASTACH  BUDUJE SIĘ W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI INFRASTRUKTURĘ, A DOPIERO PÓŹNIEJ DOMY, CZASAMI ROBI SIĘ TO RÓWNOLEGLE.

Czytałam kiedyś, ale przyznaję – nigdy nie udało mi się tego zweryfikować u sprawdzonego źródła, że w Republice Weimarskiej 100 lat temu istniał przepis, który nie pozwalał na wybudowanie nowego budynku przy nieutwardzonej i nieoświetlonej ulicy. W wielu cywilizowanych miejscach praktykuje się i dziś takie podejście do inwestycji. Podział terenów miejskich przy ledwo co wytyczonej, nieutwardzonej i nie zawsze oświetlonej drodze z zamiarem doraźnego zasilenia lokalnego budżetu pieniędzmi ze sprzedaży działek jest praktyka nierzadką ale bardzo krótkowzroczną. Zakłada ona zapewne wybudowanie dróg w mniej lub bardziej doprecyzowanej przyszłości, ale czy dla wygody mieszkańców i sprawnego funkcjonowania miasta kolejność nie powinna być odwrotna (co zresztą podniosłoby wartość działek)?

WE WSPÓŁCZESNYM MIEŚCIE NIE TRZEBA MIEĆ SAMOCHODU PONIEWAŻ WSZĘDZIE JEST BLISKO ALBO/ORAZ FUNKCJONUJE SPRAWNY SYSTEM TRANSPORTU PUBLICZNEGO.

Nasze miasto ma ogromny potencjał aby być miastem zrównoważonym i dobrze skomunikowanym ze światem za sprawą pociągów do/z Warszawy. Dziś wszędzie w Europie nowe inwestycje w aglomeracjach obsługuje się lub planuje się obsłużyć przede wszystkim za pomocą szybkiej kolei. Ale do dworca trzeba dotrzeć. Do innych istotnych miejskich punktów również. Transport publiczny w miasteczku, zwłaszcza tak rozległym jak nasze, jest koniecznością. 

Warto zastanowić się również nad tym co oznacza sformułowanie, że wszędzie jest blisko? Choć na pierwszy rzut oka wydaje się ono  niekonkretne, jest mierzalne. Nie od dzisiaj w urbanistyce i planowaniu przestrzennym funkcjonuje pojęcie promienia/izochrony dojścia. Wyraża ono – w jednostkach odległości lub minutach pieszej wędrówki – jak daleko różnego typu udogodnienia powinny znajdować się od miejsca zamieszkania. Rozmaite teorie na ten temat potrafią się od siebie różnić, tym niemniej przyjmując uśrednione wartości, zakłada się, że np. że do przystanku komunikacji zbiorowej nie powinno być dalej niż 300 metrów; a do przedszkola i szkoły podstawowa 250, z kolei do placu zabaw 50, ośrodka sporu 500 metrów. Wstępna analiza nawet tylko dla kilku odległości pokazuje, że ogół mieszkańców Józefowa ma do tych udogodnień znacznie dalej niż zakładają standardy.

MIASTO ROZMAWIA Z MIESZKAŃCAMI.

Współczesne miasto informuje o swoich poczynaniach i rozmawia z mieszkańcami, prowadzi konsultacje społeczne, a na ważne rozwiązania przestrzenne i estetyczne – jak zagospodarowanie przestrzeni publicznej czy budowę pomników – przeprowadza konkursy. Konkursy w odróżnieniu od przetargów pomagają wyłonić najlepsze (w tym estetycznie) rozwiązania, nie tylko najtańsze (choć aspekt finansowy jest również zapisywany w warunkach konkursowych). 

„Miasto rozmawiające” nie konsultuje się z mieszkańcami tylko wówczas gdy musi ponieważ zobowiązują go do tego przepisy (szczęśliwie wiele dokumentów prawnych związanych z funkcjonowaniem miast do tego obliguje) ale chce poznać zdanie swoich obywateli. I miasto liczy się z tym, że proces wciągania mieszkańców we wspólne rozmowy jest długi i żmudny. 

ŻYCIE MIASTA KWITNIE W JEGO PRZESTRZENIACH PUBLICZNYCH.

W mieście istnieją przestrzenie publiczne, które według definicji ustawowej (o planowaniu przestrzennym) są obszarami o szczególnym znaczeniu dla zaspokojenia potrzeb mieszkańców, poprawy jakości ich życia i SPRZYJAJĄCYMI NAWIĄZYWANIU KONTAKTÓW SPOŁECZNYCH ze względu na swoje położenie i zagospodarowanie. 

W takich miejscach spotykają się mieszkańcy na co dzień (i również od święta) przy okazji załatwiania zwykłych spraw. Często takim obszarom towarzyszą funkcje handlowe, rekreacyjne, kulturalne.  Istnienie takich miejsc nie powinno ograniczać się do jednego reprezentacyjnego placu (który również jest ważny i potrzebny).

MIASTO TO STRUKTURA RÓŻNORODNA.

Miasto, a nawet niewielkie miasteczko to struktura różnorodna i wielofunkcyjna. To nie tylko tereny mieszkaniowe ale także różnorakich usług, miejsc pracy, kultury, rekreacji, sportu. Zaś sama miejska zabudowa mieszkaniowa to różnego typu rozwiązania – osiedla wielorodzinne, domy szeregowe, bliźniacze, wolnostojące. 

Ta różnorodność jest na swój sposób demokratyczna – pozwala wybrać najbardziej nam odpowiadającą ze względów życiowych i finansowych opcję. Brak możliwości wyboru zmusza do szukania jej gdzie indziej. 

Zrozumiałym jest, że wieżowce nie są akceptowalne w małych miastach i więcej tam zabudowy jednorodzinnej niż w centrach metropoli, ale różnicowanie oferty mieszkaniowej jest potrzebne. Miasta „stawiające” na zabudowę jednorodzinną poniekąd „skazują” się na ucieczkę młodych do miejsc gdzie będą mogli pozwolić sobie na swoje pierwsze samodzielne lokum. Rzadko kiedy jest to od razu dom z ogrodem. Również ludzie starsi, którzy nie mają już siły dbać o swoje domy są w takich okolicznościach zmuszeni szukać nowego miejsca zamieszkania z dala od dotychczasowego.

Oczywiście współcześni ludzie są mobilni ale czy nie jest miło mieć swoich bliskich w stosunkowo bliskim sąsiedztwie?

MIASTO PLANUJE SWÓJ ROZWÓJ. 

Wiele z wyżej wymienionych miejskich cech udaje się uzyskać z pomocą planowania przestrzennego (choć nie tylko ono ma znaczenie). W naszym kraju narzędziem, które bezpośrednio kształtuje przestrzeń jest miejscowy plan zagospodarowania. W nim określa się przeznaczenie terenów i sposobów ich zagospodarowania oraz zabudowy.

Plan miejscowy jest narzędziem, które może pomóc w kształtowaniu pięknego, funkcjonalnego i wygodnego miasta. Ale, jak każde narzędzie, pozostawia w sferze decyzji tego kto je stosuje pewną możliwość wyboru. Krótko mówiąc, można skorzystać z możliwości jakie daje plan miejscowy jak również można wykorzystać to narzędzie bardzo pobieżnie.

Dobry plan miejscowy generalnie (choć zapewne istnieją wyjątki od tej zasady) powinien obejmować stosunkowo duży teren, tak aby możliwe było zaplanowanie różnych funkcji i ich relacji (jest to rola także innego dokumentu planistycznego jakim jest tzw. studium, który jednak jest dość ogólny i nie jest aktem prawa miejscowego). Plany miejscowe które obejmują pojedyncze działki lub ich niewielkie grupy „wyrwane z kontekstu” przestrzennego są planami mającymi na celu przeprowadzenie doraźnych zmian i inwestycji a nie harmonijny rozwój przestrzenny miasta. 

Dobry plan jest szczegółowy i nie zostawia  „furtek” dla różnej interpretacji, nie zapomina o przestrzeniach publicznych, ładzie przestrzennym i kompozycji urbanistycznej czyli najprościej mówiąc estetyce rozwiązań na poziomie urbanistycznym.

Wiem, że z moich powyższych rozważań wyłania się wizja miasta idealnego, a co za tym idzie nierealnego. Ale czyż nie powinniśmy dążyć do ideału, nawet jeżeli droga jest długa i wyboista? Wierzę, że powinniśmy. Dlatego musimy mieć odważną i długoterminową WIZJĘ oraz PLAN na wiele lat, a nie tylko rozwiązywać doraźne (oczywiście ważne) problemy. 

Podziel się:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *