Pierwszy w sporcie. Pierwszy w działaniu. Rozmowa z Ernestem Kurowskim.

Przedstawiam Państwu dzisiaj Ernesta Kurowskiego, kandydata na radnego z okręgu nr 1. Jestem dumna z tego, że działamy razem. To dopiero będzie kadencja!!! Erneście, dziękuję za rozmowę. 

 

Dzień dobry Erneście. Dziękuję Ci za spotkanie. Miałam dużo obaw, czy znajdziesz na to czas przy twoim trybie życie: zawody, szkółka rowerowa, sklep. Ale udało się. Cieszę się, że będę mogła przedstawić Cię moim czytelnikom.

To ja dziękuję za zaproszenie. Masz rację, jestem zajęty, ale też skoncentrowany. Jestem w przededniu zawodów w Bytowie i wszystko, co nie jest z tym związane musi poczekać.

Czyli rodzina też stoi w kolejce o Twoją uwagę?

Czasem tak. Ale radzimy sobie. Dzieci są dumne z taty, który ma pasję i jeszcze jest za jej pielęgnowanie nagradzany.

Powiedz więc, co jest dla Ciebie ważne?

Zdrowie, szczęście osobiste i rodziny, spełnianie marzeń, realizowanie celów. Mam to szczęście, że na co dzień zajmuję się tym, co jest dla mnie ważne: na swoim podwórku prowadzę sklep z rowerami, prowadzę szkółkę rowerową, ciągle biorę udział w zawodach, a przy tym mam blisko rodzinę. Czego chcieć więcej?

No właśnie, masz wszystko. Po co kandydujesz na radnego?

Lubię działać dla innych i dzielić się swoim doświadczeniem. Nie lubię być takim typem człowieka, który stoi z założonymi rękami i krytykuje. Jako radny mogę zadziałać u źródła, czyli rozmawiać bezpośrednio z zarządem miasta.

A co Twoim zdaniem wymaga zmiany w Józefowie?

Przede wszystkim to złości mnie, że my ciągle gadamy o podstawach: równe chodniki, utwardzone drogi, a świat idzie do przodu. Ja nie chcę, żebyśmy, jako miasto, utknęli w takim starym modelu myślenia, że tylko reperujemy i utwardzamy. Tu chodzi o logikę. Ludzie dzisiaj latają w kosmos i to jest oczywiste, że te chodniki, drogi mają być. Więc chciałbym, żebyśmy myśleli już o nowoczesnych rozwiązaniach dla miasta. Jak byłem we Włoszech, to spodobała mi się koncepcja otwartego WIFI w całym mieście. Albo bezpieczne spowalniacze. Nie takie wyboje, które – jak nie zauważysz – rozwalą samochód, ale równa kostka, która – jak na nią najeżdżasz – to obudzi z transu szybkiej jazdy każdego. Niby stare, a nowe. I o to chodzi.

Moim zdaniem ważne jest stworzenie spójnej oferty promocyjnej miasta. Nie jednorazowe wydarzenia, ale cykliczne. Zobacz, jak ludzie pokochali nasze noworoczne fajerwerki. I koncerty bluesowe. Ja myślę jeszcze o tym, że nie wszyscy są tacy „ę, ą” w naszym mieście i jakiś prostszy rodzaj cyklicznej rozrywki by się przydał. Jakiś festiwal tańców na dechach, czy coś. Naprawdę nie wszyscy w mieście lubią bluesa.

Bardzo bym chciał, żeby zebrać w jednym miejscu wszystkie kluby sportowe. U nas każdy robi co chce, jak chce i gdzie chce. I w sumie nikt nic nie wie: karatecy tu, kolaże tam, sekcja ping-ponga gdzieś indziej. Lekkoatleci tak samo. Będzie wspaniale zrobić wydarzenie, które pozwoli zobaczyć wszystkich w jednym miejscu i zachęcić do uprawiania sportu: dzieci, młodzież, seniorzy. A może to powinien być ośrodek sportowy, w którym będzie miejsce dla każdego. Są takie miejsca w Polsce – nie tylko w dużych miastach. Daje się to zorganizować. Tylko trzeba to przewidzieć, zaplanować, stworzyć harmonogram, a nie tak przypadkowo, jak teraz. To jest dużo pracy, ale przecież do zrobienia.

Mówisz o ważnych rzeczach. Dla mnie też jest ważne, żeby myśleć i działać z wyprzedzeniem. Mocno czuję, tę potrzebę nowego ducha wśród mieszkańców. Gdybyś miał nieograniczone środki i nie musiał nikomu się tłumaczyć, od czego byś zaczął?

Spodobało mi się to WIFI dostępne w całym mieście. Ja to nie ogarniam tak szybko technologii, ale dzieciaki błyskawicznie się zorganizowały. A ile miały przy tym radochy. Ale oczywiście wiem, że to wymaga odpowiedniej infrastruktury. Jak zaczynam o tym myśleć szczegółowo, to widzę dużo przeszkód na drodze. Ale przecież czemu nie. Od dawna mówimy w mieście o monitoringu – nie tylko w centrum. Niech to WIFI będzie tylko przy MOK-u, a już sprawi, że więcej dzieciaków wyjdzie z domu, spotka inne dzieciaki.

Nie wolałbyś ich widzieć na rowerach?

Wiesz, Asia, to nie o to chodzi. One i tak korzystają z internetu. To nie jest młodzież, którą my byliśmy. Oni żyją w innymi świecie i musimy o tym pamiętać. Nie cofniemy czasu i nie nakażemy im żyć, tak jak my żyliśmy. To my musimy nadążać. A jak chcemy, żeby zostali tutaj, jako dorośli ludzie, to oni muszą tu widzieć szanse dla siebie. To WIFI to tylko kropla w morzu ich potrzeb. A na rowery i tak pewnie wsiądą, bo człowiek musi się ruszać. Zdrowy człowiek nie da rady tak tylko w jednym miejscu stać i palcami po klawiaturze jeździć.

Z jakich osiągnięć w Józefowie jesteś najbardziej dumny?

Podoba mi się, że jest czysto, schludnie, że miasto jest zadbane, że są kwietniki, ścieżki rowerowe. Widać, że miasto rozwija się, jest infrastruktura wodno-kanalizacyjna. To bardzo duży sukces władz miasta.

Jakie działania podejmiesz, jako Radny?

Przede wszystkim opracowanie harmonogramu prac. Podoba mi się podejście dotyczące zrównoważonego rozwoju, które przewiduje, że się przewiduje.

Potem, na pewno, rondo w Michalinie. Tam jest taki kocioł czasami. Trzeba sprawdzić, czy na pewno to rondo tam się nie zmieści – bo podobno się nie da.

Przy okazji budowy nowej trasy koniecznie musimy powalczyć o kładkę dla pieszych i rowerzystów nad torami. To niebywałe, że plany zakładają, że ludzie będą chodzić naokoło.

Koniecznie, u zbiegu ulic Kopernika i 3 Maja spowalniacz. Tam niewiele widać, jak się wyjeżdża z Kopernika, trzeba się wysunąć, a Ci z 3 Maja wcale nie muszą, o tym wiedzieć. Bardzo łatwo tam o wypadek. No i jeszcze tam jest przejście dla pieszych. To jest konieczność taki spowalniacz. 

Nie chcę w centrum miasta bloków. Wiem, że to się do tej pory sprawdzało i w mieście zamieszkało wiele nowych, młodych osób, ale miasta przecież, zawsze rozwijają się od środka na zewnątrz. Stawianie bloków  centrum Józefowa, to proszenie się o kłopoty: problemy z wyjazdem z niektórych ulic, potem problemy z przedszkolami, szkołami, ciasnota w klasach. Bloki na obrzeżach to szansa na dobre zagospodarowanie terenu i stworzenie potrzebnej infrastruktury, włącznie z boiskami, ścieżkami do biegania itd.

Będę też chciał ustalić, co z tym placem w Michalinie po sprzedanym Domu Dziecka. Jeśli w tym miejscu naprawdę ma stanąć supermarket, to zrobię wszystko, żeby go tu nie było. Takie sklepy tworzy się na obrzeżach miast, a nie w centrum. Kto to w ogóle wymyślił?!

A opowiedz moim czytelnikom o swoich talentach. Cześć z nas, wie, że jeździsz rowerem na poziomie mistrzowskim. Ale jest jeszcze pytanie, jak miasto zyska na Twoim talencie?

To, że jeżdżę to jest jedno, ale to, że od wielu lat uczestniczę w wielkich i znanych wydarzeniach sportowych – to będzie potężny atut. Wiem, na co zwrócić uwagę, przy organizowaniu tego rodzaju imprez, wiec jeśli zdecydujemy, że potrzebujemy zaangażować się w tworzenie promocji miasta w oparciu o sport, to wiem na ten temat wiele. I mogę dotrzeć do sponsorów, którzy mogą być zainteresowani współpracą. A w związku z tym istnieje konieczność sprzątnięcia brzegów rzek i lasów. To wstyd, jak przyjeżdżają tutaj ludzie z całej Polski i widzą te rozrzucone śmieci, a nawet gabaryty.

Ale myślę, że moje niezależność będzie głównym atutem. Ani nie kandyduję z listy żadnej partii, ani nie mam potrzeby „podlizywania” się komukolwiek. Zawsze mówię, jak jest, bez owijania w bawełnę. Jako przewodniczący Rady Rodziców w SP2 miałem możliwość udowodnić, jak to ważna cecha i tego będę się trzymał. Jak zaczynały się jakieś lepkie sprawy, to zaraz o tym mówiłem, i przypominałem, po co tutaj jesteśmy.

W takim razie będzie wspaniale mieć Cię w ekipie. A powiedz, jaką masz wadę?

Hmmm, jesteś dość impulsywny. Już jest ze mną lepiej, niż jak wtedy, gdy miałem 15 lat, ale cały czas nad tą wadą pracuję.

Co to znaczy, że jesteś impulsywny?

No czasem mówię nie takie słowa, jak powinienem, w rozmowie. Np. z radnymi z poprzedniej kadencji trochę żeśmy się za języki ciągnęli. Czasem chciałbym umieć się ugryźć w język. Ale z drugiej strony, gdyby nie to, to ronda koło SP2, by nie było. Więc w sumie warto było.

Czyli to jednak nie wada…

Chyba jednak nie… (śmiech)

A kim się inspirujesz?

Nigdy nie miałem jednego mentora, inspiruję się ludźmi, którzy coś w życiu osiągnęli. I staram się patrzeć, co można z tego, co oni zrobili wyciągnąć dla siebie. Np. kolega, starszy ode mnie 2-3 lata, ma 3 sklepy w Warszawie. To mnie inspiruje. On też był kolarzem, a jeszcze lepiej jest rozwinięty, niż ja. Osiągnął sukces. I wiem, że jak będę mądrze działał, to mogę osiągnąć podobne rezultaty.

A jak znosisz krytykę?

Myślę, że nie najgorzej. Staram się to przetrawić. Oczywiście, nie ukrywam, że bronię swoich racji, ale nie jestem całkiem bezkrytyczny wobec siebie.

Dziękuję za rozmowę.

Podziel się:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *