Jak poradzić sobie z trudnościami dnia codziennego?

Dzisiaj przejmujący list od Agnieszki Zawady, kandydatki na radną z okręgu nr 8. Dużo w nim troski i empatii. Jestem nim poruszona. Wydawało mi się, że znam każdego mieszkańca naszego miasta i każdy problem. Jednak nie. Zapraszam do czytania. 

Pani Burmistrz, 

w moim okręgu niema tak naprawdę żadnego placu zabaw. Każdy z rodziców, gdy chce dać dzieciom trochę radości, musi udać się w głąb miasta. Jest to niewygodne, więc nie każde dziecko ma tę frajdę być codziennie na placu zabaw. Czy Pani wie, że dzieci z ul. Wiązowskiej 95 bawią się tak, jak to było w latach 85-90 (za moich czasów)? A to w chowanego, a to berek, czasem w klasy, czy coś w tym stylu. A jak są kałuże, to biegają po kałużach. Niby nie ma nic złego w tych zabawach, ale przecież tyle się mówi o tym, by wszystkie dzieci miały równe prawa do zabawy i placu zabaw. Zbudujmy prawdziwy plac zabaw “po drugiej stronie torów”. Żeby mamy z Wiązowskiej i okolic miały łatwiej. A dzieci lepszy start.

Brakuje placu zabaw

Bardzo zależy mi też na najmniejszych dzieciach. Czy Pani wie, że rodziny o bardzo niskich dochodach (często też któreś z rodziców jest w nałogu alkoholowym lub narkotykowym), mają małe dzieci, do lat 5, które nie uczęszczają do placówki szkolnej i nie dostają opłaconych przez MOPS obiadów? Te małe skarby często cierpią, choć to nie ich wina, że jeden rodzic ma problem z nałogiem lub nie ma pracy. Bo jak ją podjąć, skoro w Józefowie nie ma żłobka, a na przedszkole, nawet państwowe, ich nie stać… I nawet darmowe godziny nie pomagają, bo opłaty, których domaga się przedszkole przekraczają możliwości tych rodzin: wyprawka, ubezpieczenie, płatność za obiady. Józefów potrzebuje jadłodzielni, w której pożywią się potrzebujący i te najmniejsze, najbiedniejsze, zapomniane maluchy. Jako radna będę Pani o tym przypominać, ale czy ma Pani, już teraz, jakiś pomysł, by pomagać?

Kobiety wstydzą się prosić o pomoc

Dużym wyzwaniem w moim okręgu jest też alkoholizm. Kobiety wstydzą się prosić o pomoc, bo urzędnicy ciągle potrzebują potwierdzeń, że w rodzinie naprawdę źle się dzieje. Mąż, konkubent partner, którzy piją nałogowo i mają długie, miesięczne ciągi alkoholowe to dramat. Sięganie po pomoc, z której trzeba się tłumaczyć wywołuje dodatkowe cierpienie: awantury, bicie, wyzwiska. Chciałabym zachęcić Panią do spotkania z kobietami, które często są niedoinformowane i mają niską samoocenę. One boją się, wstydzą wyjść na ulicę – czują, że są gorsze, zapomniane, ciagle upominane, że mogłyby bardziej się postarać. 

Pani Agnieszko, dziękuję za pytanie. Z całą pewnością problem, o którym Pani pisze istnieje i wymaga przemyślenia. Plac zabaw jest realnym do zrealizowania pomysłem. Potrzebujemy tylko przemyśleć jego lokalizację. Co do żłobków, pisałam o tym TUTAJ. Wiem, jak stworzyć miejsca dla maluchów na już. Z Pani listu wynika, że ta forma opieki nad maluchami ma szczególny sens. Co do jadłodzielni – potrzebujemy konkretnego pomysłu, jak to zorganizować. Z przyjemnością spotkam się z Panią i z pozostałymi radnymi, aby o tym rozmawiać. Na pewno coś wymyślimy, tym bardziej, że raz po raz temat najbiedniejszych powraca. A może to będzie nasz pierwszy pomysł w mieście na wykorzystanie budżetu obywatelskiego. Pisałam o takiej możliwości TUTAJ. No i koniecznie, niech Pani zachęci kobiety do spotkania ze mną 16 października w Villi Avanti (Wiązowska 100). To będzie najlepszy czas na rozmowę, o tym jak poradzić sobie z trudnościami życia codziennego. Grafik spotkań z kandydatką na burmistrza TUTAJ
Podziel się:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *