Czy pomoc najuboższym musi odbywać się w kategorii najniższych możliwych standardów? O budownictwie socjalnym w Józefowie

Dzisiaj kolejny, cenny głos Anny Tofiluk, kandydatki na radną z okręgu wyborczego nr 12. Rzeczywiście, wydaje się, że pomoc najuboższym nie musi odbywać się w kategoriach najniższych możliwych standardów. Głos Pani Anny, brzmi sensownie. Ostatecznie, najubożsi to ludzie mający naturalne potrzeby. Z materiału Pani Anny wynika, że przygotowując projekt mieszkań, zapomnieliśmy o ludzkiej potrzebie intymności i, po prostu, o wygodzie. Zapraszam do czytania. A ja obiecuję poprawę:D

 

Anna Tofiluk, dr inż. arch.

Trudno może uogólniać, ale w pewnym uproszczeniu można przyjąć, że często myślimy o pomocy najuboższym w kategorii najniższych możliwych standardów. Wiemy, że należy pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebują, ale tylko tak, by zapewnić minimum niezbędnych potrzeb.

Taki sposób myślenia i działania wynika niewątpliwie z kilku zrozumiałych względów: od ograniczonych środków finansowych przeznaczonych na pomoc poczynając, na ogólnym poczuciu sprawiedliwości kończąc (nie powinno się dawać za dużo „za darmo”). Jednocześnie jest to myślenie dość krótkowzroczne, które próbuje jedynie rozwiązywać doraźne problemy, bez dostrzeżenia kontekstu i szerszej perspektywy.

Nieciekawa architektura budynków

Przykładem takiego sposobu postrzegania rzeczywistości bywają inwestycje w budownictwo socjalne, a jego rezultatem minimalne metrażowo mieszkania, nieciekawa architektura budynków oraz lokalizacja obiektów na najtańszych i najdalszych (od centrów miast) działkach.

O takim podejściu do budownictwa socjalnego, jego konsekwencjach, jak również o tym jak do problemu podchodzi się w innych miejscach Polski, Europy i świata można by napisać wiele. Tym razem pozwolę sobie jedynie w krótkich punktach wspomnieć, dlaczego warto myśleć o tym budownictwie, nie tylko w kategoriach najbardziej oszczędnego budowania.

Dlaczego warto myśleć o budownictwie socjalnym:

  1. Architektura socjalna nie powinna wyglądać jak architektura najtańsza i dla najbiedniejszych. Miejsce zamieszkania nie powinno stygmatyzować. Architektura budynków, która już na pierwszy rzut oka „mówi”: „tu mieszkają najbiedniejsi”, „to jest budynek, na którym oszczędzano” bardziej pogłębia różnice społeczne, niż integruje. A dla całego społeczeństwa to po prostu nie jest dobrze, gdy różnice pomiędzy grupami pogłębiają się, zamiast spłycać.
  2. Budowanie osiedli socjalnych na obrzeżach miast, z dala od szkół, usług (w tym rekreacyjnych i kulturalnych) i miejskiej infrastruktury również nie przyczynia się do „wciągania” osób tam mieszkających w życie miasta i ich integracji społecznej. Jeżeli dodatkowo lokalizacja mieszkań nie jest obsługiwana przez transport publiczny, problem jest większy.
  3. Minimalne metraże mieszkań są zrozumiałe (każdy metr to znaczne pieniądze), ale jeżeli chcemy, żeby kolejne pokolenie wyrosłe w tych domach zyskało wykształcenie (i zarobiło w konsekwencji na swoje własne mieszkanie) nie możemy zakładać, że uda się to w czteroosobowym pokoju, gdzie cała rodzina żyje „na kupie”.
  4. Inwestycje prowadzone za nasze wspólne pieniądze nie muszą być ekskluzywne, ale dobrze, by odpowiadały wysokim standardom, także tym architektonicznym i przestrzennym.

Można projektować ciekawie i ekonomicznie

Pieniądze, a w zasadzie ich brak, mogą być argumentem tłumaczącym oszczędności. To jednak zbyt proste. Projektowanie architektoniczne to też kwestia pieniędzy, ale nie tylko. Można projektować ciekawie i ekonomicznie, czego dowodem są konkursy, chociażby te przeprowadzane w ostatnich latach przez BGKN z myślą o programie Mieszkanie+. Ze szczegółami można zapoznać się TUTAJ

Sposobu myślenia, że socjalnie znaczy nieciekawie oraz braku kreatywności, nie tłumaczy szczupłość środków. Należy zmienić sposób myślenia projektanta, ale przede wszystkim inwestora (miasta), który płacąc za inwestycje, stawia wymagania.

No i na koniec nie mogę nie napisać, co zainspirowało mnie do powyższego tekstu – nowa miejska inwestycja, budynek socjalny przy Wiązowskiej. Wspaniale, że powstał, potrzeba mieszkań socjalnych jak najwięcej, ale…..czy nie dało się tego zrealizować lepiej?

Czy to mógłby być ładny budynek?

Architektura obiektu (elewacje) jest wyjątkowo przeciętna, żeby nie napisać nieciekawa. I proszę mi wierzyć, nie tylko pieniądze o tym zadecydowały. Myślę, że nikt z osób decydujących o tej inwestycji nie pomyślał nawet, że mógłby to by być ładny budynek. Zatem i architekt nie czuł się zobligowany do uatrakcyjnienia jego formy.

Lokalizacja obiektu – z dala od wszystkiego i bez komunikacji publicznej – uniemożliwia mieszkańcom swobodne korzystanie z dobrodziejstw naszego pięknego miasta. A wielkość mieszkań i ich rzuty nie odpowiadają żadnym akceptowalnym standardom (zdjęcia z komentarzem poniżej).

Świetnie, że powstały mieszkania na Wiązowskiej. I na pewno są one lepsze, niż te dotychczas zamieszkiwane przez ich przyszłych lokatorów. Niestety lepsze nie oznacza dobre. Szkoda, że myślenie o budownictwie socjalnym ograniczyło się do zaspokojenia potrzeb minimalnych.

rzut jednego z mieszkań przy Wiązowskiej, źródło: projekt budowlany dostępny na http://jozefow.bip.eur.pl/public/?id=168604

Aneks kuchenny to ciemna klitka, w której nie bardzo można zrobić cokolwiek poza ugotowaniem wody. Patrząc na rzut łazienki zastanawiam się, jak mieszkańcy będą korzystać z prysznica? Będzie to bardzo trudne zwłaszcza dla osób niekoniecznie szczupłych czy bardzo sprawnych fizycznie.

rzut jednego z mieszkań przy Wiązowskiej, źródło: projekt budowlany dostępny na http://jozefow.bip.eur.pl/public/?id=168604

Ciemny aneks kuchenny (jak na il.2) i pokój 22,6m2 przeznaczony dla 4 osób.

rzut jednego z mieszkań przy Wiązowskiej, źródło: projekt budowlany dostępny na http://jozefow.bip.eur.pl/public/?id=168604

Dwupokojowe mieszkanie, tym razem nieco większa powierzchnia rozwiązana niestety w tzw. amfiladzie. Rozwiązanie typowe w XIX wiecznych kamienicach (i dawnych dworkach), dziś już w zasadzie niespotykane. Pokój przechodni nie zapewnia standardowego w dzisiejszych czasach minimum prywatności. Dla mnie jako architekta to w zasadzie największe zaskoczenie tego projektu. Rozwiązanie wbrew wszystkim zasadom, których mnie uczono.

Anna Tofiluk, dr inż. arch.

Podziel się:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *