Zawsze widzę drugieg człowieka. Rozmowa z Bożenną Porycką

Dzień dobry, Bożenno. Tak się cieszę, że rozmawiamy. Jesteś najbardziej zaangażowaną w życie miasta osobą, jaką znam. Wolontariuszka, profesjonalna pomagaczka. Dzięki Twojemu zaangażowaniu  jedna osoba z niepełnosprawnością ruchową ma wózek elektryczny i  aparat słuchowy. Możesz powiedzieć skąd u Ciebie ten zryw do działania dla ludzi?

Miło mi, że tak mówisz, ale czy „profesjonalna pomagaczka” ? Może pomagaczka. Chyba jestem pozytywnie zakręcona i do tego nigdy nie działam na pół gwizdka.

Tacy byli moi rodzice, którzy nie odmawiali pomocy potrzebującym, np. wspomagali naszego sąsiada, praktycznie bez rodziny. Miałam przykład z góry, chociaż rodzice nie mówili: masz pomagać.  Ja zawsze widzę drugiego człowieka. Jeśli wydaje mi się, że ktoś potrzebuje pomocy, to zaczynam z nim rozmawiać. Często słyszę – dziękuję, mam dzieci, wnuczki, rodzinę. I to jest fajne. Są też tacy ludzie, którzy próbują wyłudzić pomoc – ale ja wpadam niezapowiedziana, próbuję dowiedzieć się o takim człowieku jak najwięcej, u sąsiadów, znajomych. Ciągle weryfikuję sytuację.

Staram się być w stałym kontakcie z moimi podopiecznymi, a mam ich wielu, bo w Caritasie jest ciągle za mało osób, które nie pracują i mają trochę czasu, ale przede wszystkim chcą pomóc drugiemu człowiekowi.

Widzę, ze czasami podopieczni nie radzą sobie nawet w drobnych sprawach – podpowiadam co zrobić, staram się ich nie wyręczać. A czasami trzeba też kogoś upomnieć, „postawić do pionu”. Bywa naprawdę trudno, ale w przypadku problemów – „dostaję skrzydeł”. Rodzina mówi, ze wtedy jestem „zaprogramowana” na szukanie rozwiązania i trzeba przeczekać. 

A co w związku z Twoją kandydaturą do Rady Miasta? Dlaczego kandydujesz?

Wiesz, mieszkam w Józefowie od pokoleń, tutaj wychowałam swoje dzieci i teraz jeszcze pojawiła się na świecie wnuczka – kolejne pokolenie. Znam to miasto od podszewki – jest dla mnie bardzo ważne. Ubolewam nad bezmyślnym niszczeniem środowiska naturalnego, wycinaniem bez zastanowienia drzew, jak również zanieczyszczaniem powietrza, śmieceniem. To dzisiaj dla mnie oczywiste, że kandyduję. Choć kiedyś nawet o tym nie myślałam. Dzisiaj chciałabym zachować, ile się tylko da tego Józefowa, który pamiętam – dla moich dzieci i wnuków. I dla ich przyjaciół.

 Marzy mi się powrót w ciepłe dni nad Świder, żeby z daleka słychać było śmiech i krzyki kąpiących się(jak kiedyś ). Tam toczyło się drugie, letniskowe życie miasta.

To wszystko jest do zrobienia. Tylko trzeba chcieć.

Czy kandydatura nie zabierze części Twojej energii do pracy z urzędnikami?

Nie, raczej nie. I tak dużo z nimi pracuję – w imieniu moich podopiecznych.

Jakie masz plany na swoją kadencję? Co chcę osiągnąć jako radna?

Chciałabym pracować w komisji mieszkaniowej, ponieważ pewne zasady przyznawania mieszkań chciałabym zmienić. W Józefowie rodziny z osobą niepełnosprawną nie mają pierwszeństwa przy otrzymywaniu mieszkania, przy orzeczeniu znacznej niepełnosprawności (np. poruszaniu się na wózku), nie ma żadnych większych metraży – chciałabym sprawić, żeby chorym, starszym, niepełnosprawnym było  łatwiej.

 Zależy mi też na wprowadzaniu dobrych zmian w kontekście ochrony środowiska. Nie podoba mi się zaśmiecony las – a jest najwyraźniej wynikiem słabej edukacji ekologicznej w szkołach, która potem przejawia się w nie ekologicznych zachowaniach ludzi dorosłych. Nie mogę przeżyć, że zimą nie da się w naszym mieście oddychać. Koniecznie trzeba podjąć wzmożone działania, żeby jak najwięcej mieszkańców wymieniło piece na nowsze. Z całą pewnością brakuje w naszym mieście rozwiązania, które sprytnie połączyłoby edukację dorosłych ze skutecznymi rozwiązaniami na rzecz środowiska. Chcę uczestniczyć w tworzeniu tego rozwiązania i w efekcie widzieć rezultaty.

To oznacza, że podczas swojej pracy w Radzie Miasta będziesz koncentrować się na tym, aby Józefów stawał się wspaniałym miejscem do dobrego życia dla kolejnych pokoleń mieszkańców. Także dla niepełnosprawnych?

Pięknie to ujęłaś. Dziękuję. Właśnie tak i nie tylko. Opieką trzeba otoczyć  też  seniorów. Niektórzy nie wychodzą z domów, bo się wstydzą swojej biedy, choroby itp. Inni mają problem, bo chcieliby wyjść, ale nie stać ich na taksówkę. Nasze społeczeńtwo starzeje się, a ja chciałabym zintegrować dzieci, młodzież, osoby starsze, niepełnosprawne, bo te grupy świetnie uzupełniałyby się i pomagały sobie wzajemnie.

Konieczne są dotowane autobusy, busiki, które połączą krańce Józefowa z centrum, przychodnią, MOPS-em itp.

Tak, to ważne punkty w moim programie pracy, jako burmistrz. Dobrze, że wskazujesz je, jako tak istotne. To mi dodaje skrzydeł!

Moich czytelników interesuje czym zajmujesz się na co dzień. Wiem, że masz za sobą wiele lat pracy oraz liczne nagrody. Opowiesz o tym w kilku zadaniach?

Z wykształcenia jestem chemikiem – ukończyłam wydział Chemii na Uniwersytecie Warszawskim.  Jestem brygadierem w stanie spoczynku, oficerem Państwowej Straży Pożarnej. Z tego względu ochrona środowiska w naszym mieście jest mi szczególnie bliska.

 Obecnie jestem na emeryturze, ale moi bliscy śmieją się, że, gdy pracowałam, to ciągle mnie nie było, a teraz jest tylko „gorzej”.

 Pomagam córce przy malutkiej wnusi, a  wolny czas spędzam jako wolontariusz Caritasu, na wykładach, spotkaniach Uniwersytetu Trzeciego Wieku; Kobiet 50 Pro +,  uprawiam Nordic Walking, jeżdżę na rowerze, korzystam z siłowni pod chmurką, bo niestety pyszne ciasta źle wpływają na moją sylwetkę, a zdrowiu też nie służą. Ale są takie dobre….. 

W moim ogródku uprawiam kwiatki, zioła, warzywa, mam kilka drzewek owocowych.

Lubię podróże, poznawanie nowych miejsc, ludzi;  jestem „szaloną grzybiarą”, która nawet w Grecji znalazła grzyba.

Jak znalazłaś się w Józefowie?

Urodziłam się tutaj, 63 lata temu. Moi rodzice byli jednymi z pierwszych mieszkańców centrum naszego miasta. To moje ukochane miejsce na ziemi. Z dzieciństwa pamiętam zabawy na otwartych podwórkach, niedziele z rodzicami nad Świdrem, biały piasek i dzieciaki szalejące w wodzie. Było mnóstwo lasków wokół naszego domu, w których zbieraliśmy grzyby. Pamiętam lody babci Heli, po które ustawiała się w niedzielę duża kolejka. Na te lody przyjeżdżali ludzie z okolicy, ale i z Warszawy. To był znak rozpoznawczy naszego miasta.

A dzisiaj? Z czego jesteś najbardziej dumna w mieście?

Mamy dobre drogi i ścieżki rowerowe. Świetnie działa MOK – latem doskonałe są koncerty plenerowe, we wrześniu koncerty blusowe, przedstawienia teatralne. Bardzo lubię imprezę „Otwarte ogrody” organizowane przez UTW.

Gdybyś miała wolne środki, a wydanie ich zależałoby tylko od Ciebie, w co byś zainwestowała w naszym mieście?

Moje typy to:

Dom dziennej opieki, taki integracyjny, dla dzieci, młodzieży niepełnosprawnej i seniorów, z gabinetami rehabilitacyjnymi, opieką pielęgniarki, lekarzem na telefon, z zapleczem kuchennym, z miejscami do gry w warcaby, szachy, bierki,  komputery itp.

Teren rekreacyjno – wypoczynkowy nad Świdrem. Na przekór oczyszczalni – wysypałabym biały piasek na plażę, przydałoby się w pobliżu boisko do siatkówki plażowe, do koszykówki, plac zabaw dla dzieci, siłownia pod chmurką, zejście do wody.. Na pewno należy w porozumieniu z sąsiednimi gminami zadbać o czystość wody. Młodzież, kibice piłkarscy i nie tylko oni potrzebują pubu z telewizorem, piwem, winem, kawą, herbatą,ale również z dobrym jedzeniem. Wokół oczyszczalni posadziłabym drzewa liściaste dęby, lipy itp.

Konieczne jest postawienie, chociaż kilku na początek, zadaszonych stołów z ławkami, przy których byłoby wydzielone miejsce np. na grilla. Mieszkańcy mogliby biesiadować w ładnym otoczeniu. No i sporo ławek z oparciem, żeby delektować się widokiem rzeki.

Cały teren powinien być zadbany, z piękną trawą, ale taką po której można chodzić. Patrząc na, to co się dzieje – konieczne jest postawienie kontenera na śmieci, często opróżnianego.

Ten teren powinien zostać objęty monitoringiem i być pod nadzorem straży miejskiej i policji.

Za bankiem Millenium jest miejsce, żeby zorganizować park ekologiczny. Taki ze ścieżką dla zwiedzających i przystankami przyrodniczymi – dla lepszego poznawania roślin i zwierząt. To ważne, bo rozwijające się miasto zabiera miejsce żywym organizmom, a przecież warto wiedzieć, skąd się wywodzimy i co jest typowe dla naszej okolicy (dzięcioły, kawki, wróble, sójki, jaskółki, zimorodki, dzikie kaczki, gęsi itp,  jaszczurki,  zaskrońce, padalce, żaby, ropuchy). No i to przecież może być miejsce edukacji dla uczniów pobliskich szkół oraz spacerów z dziećmi.

Wyremontowałabym chociaż jeden Świdermajer. To przecież one nadają klimat naszemu miastu, a coraz ich mniej.

To bardzo ważne spostrzeżenia i konkretne plany. Która z Twoich umiejętności sprawi, że będzie możliwe, żeby to zrobić?

Hmmm, mam za sobą tyle doświadczeń, które uświadamiają mi, że umiem pokonywać przeszkody i rozwiązywać problemy, że wskazałabym właśnie to, jako główne. Bo u mnie nie ma tak, że jak pojawia się problem, to się zatrzymam i załamię. Przeciwnie. To dopiero mnie mobilizuje. Wtedy poszukuję informacji oraz ludzi, którzy rozwiązali taką sprawę. Po prostu nie spocznę dopóki nie wymyślę, jak zadziałać w tej sytuacji.

Jakie są Twoje największe sukcesy?

Prywatnie, moim największym sukcesem jest moja rodzina, moje dzieci, z których jestem dumna.

Zawodowo  – Jestem np. współautorem receptury zwilżającego środka gaśniczego Amber One przeznaczonego do gaszenia bardzo trudnych pożarów lasów, torfowisk; a co z tym związane – powstało 8 patentów. Wynalazek i jego autorzy, jak również CNBOP-PIB, w którym realizowane były prace, zostało uhonorowane wieloma nagrodami m.in.: Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego na XVIII Krajowej Wystawie – Giełdzie Wynalazków Nagrodzonych w 2010 roku na Międzynarodowych Targach Wynalazczości; Godło TERAZ POLSKA (2010r); Złoty Medal na Międzynarodowych Targach Wynalazczości w Brukseli (2010r) i wiele innych. Jestem współautorem wielu publikacji dotyczących środków gaśniczych, sprzętu podręcznego itp. Mam wiele medali i odznaczeń, ale szczególnym sentymentem darzę  Złoty Medal za długoletnią służbę, przyznany przez Pana Prezydenta Dudę nas zakończenie mojej prawie 36 –letniej pracy w CNBOP_PIB.

Mam też wspaniały sukces osobisty. Kiedyś jedna z bezrobotnych osób, po pięćdziesiątce (mówiąca, ze nikt nawet nie odezwał się mimo, że złożyła wiele CV), w fatalnej sytuacji finansowej dała się namówić na wizytę w Urzędzie Pracy. No i znalazła dobrą ofertę, pracuje. Ta osoba uwierzyła w siebie.

Gratuluję. To wspaniałe osiągnięcia. Jak się czujesz, jako kobieta sukcesu? I to sukcesu osiągniętego w swoim mieście, w swojej małej ojczyźnie?

Kobieta sukcesu? Chyba nie, raczej spełniona zawodowo i w życiu prywatnym.

I jeszcze przy tym kobieta z dystansem (śmiech)

Czy jest coś, co Cię porusza albo złości? Coś, czego nie widzimy? Szczególnie w Józefowie?

Och, jest mnóstwo takich rzeczy. Począwszy od urzędników, którzy traktują ludzi potrzebujących pomocy lekceważąco. To nie jest dla mnie naturalne, że jak ktoś potrzebujący pomocy zgłasza się po nią, to urzędnik podejmuje decyzję z góry, za niego, bez rozpoznania szczegółów. To jest chore. Bo te sytuacje, o których myślę nie zawsze dają przestrzeń, żeby się dostosować do decyzji. Jak słyszę zdrową, bezrobotną matkę 7-latki, która deklaruje, że nie pójdzie do pracy, bo musi zajmować się dzieckiem, to dla mnie to jest strzał w kolano. Bo w tym czasie ktoś musi płacić jej zasiłek i jednocześnie tego zasiłku nie otrzymuje ktoś, być może bardziej potrzebujący, kto naprawdę nie może do tej pracy chodzić.

 Jak widzę, ile drzew wycina się pod budowę kolejnego centrum handlowego, to czuję wielką złość. Przecież te wycięte sosny to symbol naszego miasta. To szansa na stworzenie tutaj, jeśli nie letniska, to chociaż przyciągnięcie ludzi dla naszych sosnowych klimatów w odwiedziny. I gdy tego nie ma, to pozostaje już niewiele.

 Podobnie rzecz się ma z naszą stroną Świdra. Budowa oczyszczalni w miejscu kojarzonym z rekreacją to jakiś absurd, a z perspektywy rozwoju miasta  – strzał w stopę. Kto zechce spędzać czas przy oczyszczalni? Nawet najbardziej lojalni miejscowi będą szukać miejsca bardziej przyjaznego wypoczynkowi.

Co według Ciebie jest ważnego do zrobienia w Józefowie?

Przede wszystkim ten teren przy oczyszczalni. Skoro już powstaje, to niech powstaje. Niech zakończy się ta potworna budowa, ale zaraz trzeba ten teren przygotować do używania przez ludzi. Określić wejście do rzeki, stworzyć miejsce na leżaki i do zabawy. Dla dzieci, dla młodzieży i dla dorosłych. Dookoła oczyszczalni posadzić drzewa – dęby, lipy, brzozy, które dadzą cień i wytchnienie podczas upałów. No i oczywiście objąć to miejsce monitoringiem.

Z racji mojego zaangażowania się w pracę w wolontariacie, uważam że miasto potrzebuje wybudować dom komunalny dla osób starszych, chorych, rodzin  z osobą niepełnosprawną. Przydałoby się stworzenie jadłodzielni i miejsc do dzielenia się ubraniami. To sprawdzone sposoby wsparcia praktykowane w miastach. Dlaczego nie miałyby sprawdzić się u nas?

Uważam, że trzeba rewitalizować górkę – dawne wysypisko śmieci. W mieście brakuje takiego miejsca do zimowych szaleństw – a przecież bliskość od miasta jest wielkim atutem tego miejsca.

Przydałby się bazarek. Taki z prawdziwego zdarzenia. Estetyczny, zadaszony. Taki, który przyciągnąłby zaufanych producentów warzy i owoców. Może udałoby się z tego stworzyć wydarzenie typu „targ śniadaniowy”, podczas którego mieszkańcy miasta się spotykają, poznają, integrują.

No i komunikacja z odległych części Józefowa do centrum: do przychodni, do MOKu, do komunikacji miejskiej.

Spodobał mi się pomysł gminy Biały Bór, która obniżyła podatek od pojazdów, co spowodowało dodatkowe wpływy do gminy. Po prostu firmy zaczęły rejestrować pojazdy właśnie w „raju podatkowym”. Możliwe, że i my możemy stworzyć podobny „raj”.

Jakie jest Twoje największe życzenie, gdy spada gwiazda?

Proszę o zdrowie dla siebie i rodziny. Czasami proszę o zdrowie, czy godne warunki mieszkaniowe dla podopiecznych z Caritasu.

Dziękuję Ci za inspirującą rozmowę.

Podziel się:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *