Centrum bis w Michalinie. Rozmowa z Anną Tofiluk

Dzisiaj rozmawiam z Anną Tofiluk. Ania jest nauczycielem akademickim – uczy młodych ludzi, jak można projektować miasta, aby były przyjazne do życia i pełniły swoje funkcje przez cały dzień. A mnie interesuje, co Ania myśli o tym, że Józefów nie ma typowego centrum – bo jest nowym miastem – i jak to zrobić, żeby tę wadę zamieniać w zaletę. Czytajcie. Zapraszam.

I dodam, że dla mnie to była wyjątkowa rozmowa. Interesują mnie nowinki, które przyniosła Ania i zaraz kombinuję, jak tu włączyć w te działania to, co mnie rozgrzewa do czerwoności: energooszczędność. 

 

Dzień dobry Anno. Wspaniale, że będziemy mogły porozmawiać. Cieszę się, że kandydaujesz do Rady Miasta, bo masz unikalną wiedzę i spojrzenie na nasze miasto. To będzie wspierające.

Cieszę się również. Jest dla mnie ważne, żeby robić w życiu to, co kocham. Bo wtedy – jak mawiał Konfucjusz – nie przepracuję, ani jednego dnia. Praca w Radzie Miasta, które kocham to mój ideał.

Powiedz, jak znalazłaś się w Józefowie?

Chcieliśmy mieć dom z ogrodem i mieszkać pod Warszawą. Wiedziałam jednak na pewno, że  nie w miejscu, gdzie nic nie ma poza zabudową mieszkaniową. Te wszystkie osiedla budowane pod Warszawą w szczerym polu, bez szkół, dojazdów, dobrej komunikacji i innych usług zupełnie nam się nie podobały. Chcieliśmy, żeby było blisko Warszawy, blisko lasu i jeszcze z przyzwoitą infrastrukturą. No i jesteśmy tutaj. Oczywiście nie bez znaczenia był fakt, że parę lat wcześniej moja mama zdecydowała się zamieszkać w Józefowie.

Czym się zajmujesz, na co dzień?

Jestem nauczycielem akademickim (adiunkt na PW, prowadzę zajęcia na dwóch wydziałach i jeszcze na UW) i architektem (współpracuję z zaprzyjaźnioną pracownią projektową). Uwielbiam sport i taniec, ale generalnie to obawiam się, że moja praca jest moją pasją i poza nią oraz czasem spędzanym z rodziną niewiele robię (nawet jak czytam książki to głównie o architekturze lub tematach pokrewnych).

Czyli będę mogła na Ciebie liczyć w kontekście tworzenia ergonomicznego miasta? Takiego, w którym jest miejsce dla wszystkich i na wszystko?

Jak najbardziej. Interesuję się wszystkim tym, co wybudowane dookoła nas – co związane z architekturą, urbanistyką, miastem (i tym małym i tym dużym), przestrzenią publiczną i ich kształtowaniem. Nie wiem, czy wiesz, ale możemy wpływać na zachowania ludzi, kształtując przestrzeń, która ich otacza. GDy są zatoczki do parkowania – wtedy kończy się jeżdżenie ludziom po nogach. Gdy są ścieżki rowerowe – ludzie chętniej rezygnują z samochodów itd.

Przeczytaj też inne artykuły Anny Tofiluk:
Inne sposoby komunikacji w mieście
Czym jest idea “shared space”?

Tak, wiem o tym. Też pasjonuję się rozwiązaniami architektonicznymi. Mój konik, to oszczędzanie energii i tworzenie domów pasywnych. A jako burmistrz na pewno będę chciała wdrożyć wiele nowoczesnych rozwiązań. Bo czy musimy korzystać z usług elektrowni, gdy możemy sami wyprodukować prąd? Tylko miasto to nie pojedynczy dom i potrzebuje systemowych rozwiazań. A tymczasem mało kto wie, o co chodzi z tą energetyką.

Tak, wiem, o czym mówisz. Ludzie bywają skupieni na swoim podwórku, a tymczasem warto zrezygnować z czegoś, żeby potem mieć tego więcej. Tak jest właśnie z energią odnawialną.

Ale na szczęście masz mnie. Jestem specjalistką od spraw trudnych i od doprowadzania rzeczy do końca. Zresztą dlatego kandyduję. Lubię miejsce w którym żyję i chciałabym żeby było jeszcze lepsze. Ze względu na wykształcenie i rodzaj pracy będę przydatna przy podejmowaniu decyzji o tym, jak nasze miasto ma się rozwijać, jak ma wyglądać i funkcjonować.

Jakie masz plany na swoją kadencję? Co chcę osiągnąć jako radna/y?

  • Zadbać o północną część Michalina (mój okręg wyborczy i okolice), w dużej części pozbawiony nawierzchni jezdni, chodników, ścieżek rowerowych, jakichkolwiek usług poza podstawowymi. Generalnie ta część Józefowa jest mocno niedoinwestowana i daleko od wszystkiego.
  • Monitorować zmiany wynikające z budowy trzeciego (i czwartego) toru, np. nowe przejścia i przejazdy zmienią mapę głównych ciągów komunikacyjnych, a co z tym się wiąże może gdzie indziej przesunąć się punkt ciężkości dla lokalizacji w przyszłości usług różnego typu.
  • Monitorować zmiany i inwestycje w Michalinie północnym, tak aby wykształciło się tu coś na kształt Centrum Bis, z usługami, zwłaszcza kulturalnymi i przestrzenią publiczną – rynek bis.
  • Józefów jest w dużym stopniu i będzie coraz bardziej „sypialnią” Warszawy, ale w związku z tym powinien oferować dobrą przestrzeń publiczną, zieloną, usługi kulturalno-rozrywkowo-sportowe. Tak, żeby pracowało się w stolicy, ale wypoczywało i spędzało czas z rodziną i przyjaciółmi tutaj.
  • Józefów powinien być miastem pieszo-rowerowym, zgodnie ze wszystkimi światowymi standardami i tendencjami rozwoju miast zrównoważonych. A to znaczy, że z jednej strony musimy mieć dobre chodniki (powiązane w system) i ścieżki rowerowe (odśnieżane w zimie) oraz dobrze rozwinięty system usług podstawowych w zasięgu pieszo-rowerowym. I porządne parkingi dla rowerów przy stacjach, bezpieczne i monitorowane. Ścieżki rowerowe powinny się łączyć w system ze ścieżkami Otwocka i Warszawy.
  • Miasta europejskie robią ścieżki dla biegaczy, może by tak u nas to rozważyć? „Józefów rajem dla biegaczy” może niekoniecznie, jako hasło wyborcze, ale jeden z celów. Potencjał mamy.
  • Należałoby zbadać o dostępność narzędzi do promowania budownictwa energooszczędnego (pasywnego, zero-energetycznego) i systemem ulg i zachęt nagradzać tych, którzy będą takie inwestycje podejmować.
  • Chronić dziedzictwo architektury lokalnej i ją promować. Zachęcać do czerpania inspiracji z jej wzorców przy nowych projektach. Tym samym jest szansa na odróżnienie się od innych „sypialni” Warszawy gdzie królują domy z katalogów. Lokalna „świdermajerowska” architektura współtworzy tożsamość miejsca i wspomaga jego identyfikację.

Dziękuję Ci, że tak szczegółowo o tym pomyślałaś. Rzeczywiście, Michalin zasługuje na uwagę w ramach działań zarządczych. Biegaczy mamy też coraz więcej. Może to przez to, że oferta kulturalna jest niedopasowana do wszystkich potrzebujących… I ludzie muszą biegać…

Tak, porusza mnie to, że w moim mieście nie mam dostępu do tego, co daje mi radość i muszę tego szukać w weekendy, w Warszawie – choć stamtąd uciekam. Chciałabym mieć wszystko pod ręką i pod nosem. I ludzie, których znam – też o tym marzą. Naprawdę, uważam, że nie musimy mieć po kilka aut w garażach, żeby funkcjonować „po ludzku”. A bieganie jest fajne. Tylko co chwila na mojej trasie biegowej wyrastają płoty. Czas na ścieżki biegowe z prawdziwego zdarzenia w mieście. Możemy spróbować wzorawać się na sąsiadach: Falenica i w ogóle Wawer je potworzyły. Nie musimy już wymyślać koła.

Wygląda na to, że to będzie kolejny obszar, który Cię porwie w tworzeniu naszego miasta. Gdybyś miała wolne środki, w co byś zainwestowała w mieście?

Jeżeli w cokolwiek należy inwestować to w edukację swoją, naszych dzieci, społeczeństwa. Wiedza jest nieodwracalna i nic lepiej nie wyrównuje szans, nie demokratyzuje ludzi. Krótko mówiąc, jak bym była radną w pierwszej kolejności wspierałabym szkoły i naukę, a dopiero potem łatała ulice i budowała ścieżki rowerowe, choć nmówiłam że to, co dookoła to moja specjalność.

Ale lepiej się korzysta z edukacji, gdy nie trzeba przebijać się przez jeziora, które powstają na ulicy po deszczu, czyż nie?

Owszem, tylko obserwuję schemat działania kolejnych zarządców miasta, że robią to, co widać, czyli ciągle te ulice, chodniki. To jest niekończąca się historia. Może czas zająć się w końcu tym, co przynosi ludziom obfitość i poszerza horyzonty? Chciałabym, żeby dzieci i młodzież Józefowa pozytywnie się wyróżniała. Żeby mogli pochwalić się ciekawymi pasjami i umiejętnościami. Taka zwykła szkoła, w której się wkuwa regułki to żaden cymes. Świat potrzebuje dzisiaj zdecydowanie innego modelu uczenia. A najlepsze jest to, że młodzi ludzie też to rozumieją. Tylko co z tego, jak ciągle gada się o tych chodnikach, a edukacji się nie tyka.

Dziękuję Ci za te słowa. To ważny głos w społecznej dyskusji o priorytetach. A gdybyśmy miały go pociągnąć, to co byś chciała powiedzieć młodym ludziom, żeby mieli w życiu łatwiej?

Moim zdaniem edukacja jest najważniejsza. A zaraz potem dobra, przyjazna przestrzeń do życia. I uda się ją stworzyć, jeśli przestaniemy myśleć o czubku własnego nosa. Jeśli mieliby zapamiętać moje rady na całe życie to właśnie te. Bo jako Polacy mamy talent do zepsucia najpiękniejszej inicjatywy. Myślę, że właśnie dlatego łatwiej nam zajmiwać się budownictwem, niż edukacją. Mury, cegły, budynki, drogi – widać. Edukacja wymaga czekania. Ale, żeby nie było, że jestem taka niezadowolona ze sposobu zarządzania miastem, to dodam, że jestem dumna z naszego miasta. Jest to naprawdę dobre i piękne miejsce do życia. Wyrażniające się w okolicy. To sprawia, że ja jestem dumna z tego, że tu mieszkam, i że je tworzę.

Skoro powiedziałaś o tym, że słyszysz swój wymagający ton w ten naszej rozmowie – jaką masz wadę? Moi czytelnicy są bardzo ciekawi, jakich ludzi przyciąga stanowisko w Radzie Miasta.

Przede wszystkim, nie lubię krytyki. W pierwszej chwili marnie sobie z nią radzę, ale po czasie zawsze doceniam konstruktywną i racjonalną ocenę moich działań i potrafię z tego wyciągnąć wnioski.

No i zawstydzają mnie pochwały. Chciałabym dojrzeć do takiego momentu, w którym z radością i z otwartością przyjmę dobre słowa. Sądzę, że te obydwie tendencje jakoś na siebie wpływają. Nie umiem przyjąć zarówno jednej jak i drugiej z całą odpowiedzialnością – jak to się mówi „na klatę”.

Obawiam się, że jako członek Rady Miasta będziesz mieć dużo powodów do trenowania…

Hmmm… To znaczy, że to idealne miejsce i czas dla mnie. Na zakończenie kadencji będę całkiem innym człowiekiem.

Dziękuję za rozmowę:D

Podziel się:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *