Miejsce pracy blisko domu. Anna Antos – Lenicka w rozmowie z Joanną Iwanik

Ania zachwyciła mnie swoimi pomysłami na rozwój od pierwszego spotkania. Jeśli wybierzecie Annę Lenicką do Rady Miasta, to odlecimy o lata świetlne w rozwoju naszego miasta. Czytajcie rozmowę – zapraszam. Szczególnie Ci z Was, którzy macie dość dojazdów i stania w korkach. Możliwe, że za jakiś czas już nie będziecie musieli. Aniu, super, że jesteś!

 

 

Dzień dobry Aniu! Bardzo Ci dziękuję za to, że zgodziłaś się na tę rozmowę. Moi czytelnicy czekają na informacje o „moich radnych”. Jest dla nich ważne, żeby wiedzieć, kim są i jakie mają plany na swoją kadencję w Radzie Miasta.

Ja również dziękuję za zaproszenie. To duży przywilej być w gronie osób zaangażowanych w możliwość rozwijania naszego miasta.

To skoro tak mówisz, to zacznę z grubej rury. Co Twoim zdaniem koniecznie musimy zmienić w Józefowie? Co ty, jako radna, obejmiesz swoją uwagą?

Przede wszystkim chcę poznać sposób funkcjonowania naszego miasta, a w szczególności władz. Chcę mieć realny wpływ na podejmowane decyzje w mieście, w związku z czym zamierzam w pełni zaangażować się w spotkania Rady Miasta i być swoistym łącznikiem między mieszkańcami, a Burmistrzem. Obecny sposób komunikacji z mieszkańcami nie jest dla mnie wzorem. Jeśli zostanę radną, będę na pewno często widziana na korytarzach urzędu.

Zależy mi też na tym, aby zmienić status Józefowa z „sypialni” na w pełni funkcjonalne miasto. Wiem, że to wymaga lat pracy, ale wierzę, że działania, które podejmiemy z pozostałymi członkami Rady doprowadzą do tego. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie łatwo, ale dla części młodych osób, która tutaj zostaje, żeby żyć i pracować – jest to warte naszej uwagi. To smutny widok, gdy tak co rano kolejki ludzi w samochodach, w autobusach i w pociągach zmierzają w kierunku Warszawy, żeby tam zarabiać pieniądze.  Przecież Józefów ma wspaniałe tradycje związane z samodzielnym funkcjonowaniem i dobrze byłoby z nich czerpać, ułatwiając ludziom pracę na własny rachunek – na przykład  pomagając przygotować się do pracy freelancera.

Ty masz za sobą doświadczenie w takiej pracy? Jak zarabiasz na życie?

Tak, rzeczywiście, odkąd przeszłam „na swoje”, czyli do sprzedaży nieruchomości, łatwiej mi korzystać z zasobów naszego miasta. I trzeba to powiedzieć   ta zmiana, to była bardzo trudna decyzja. Wcześniej byłam kierowniczką biura, asystentką zarządu, nauczycielką – można powiedzieć, że  kobietą z aspiracjami. Ale obowiązki domowe i konieczność łączenia pracy, dojazdów z krótkim życiem „po godzinach” wymusiła na mnie zastanowienie się, co ze sobą dalej zrobić. Rozumiem więc każdą osobę, która cierpi z powodu braku pracy w niedużej odległości od miejsca zamieszkania.  Chciałabym sprawić, aby było im łatwiej pomyśleć o zmianie. Możliwe, że nie ma potrzeby robić tak radykalnych ruchów – jak ja to zrobiłam jakiś czas temu. Jestem pewna, że dzięki wsparciu miasta jesteśmy w stanie przygotować fundamenty pod promocję nowego rzemiosła oraz stworzyć przestrzenie typu Co-work lub po prostu przyjazne biura na wynajem dostępne dla każdego przysłowiowego Kowalskiego.

Bardzo ciekawy pomysł. Warty rozważenia. Wydaje się, że nikt do tej pory nie brał pod uwagę tego aspektu przeszłości naszego miasta. Ludzie tęsknią za klimatem dawnego uzdrowiska, a tymczasem istotnym zasobem naszego miasta jest naturalna przedsiębiorczość. Niektórzy dawni rzemieślnicy cały czas funkcjonują w sąsiedztwie.

Gdybyś miała nieograniczone możliwości, to w co zainwestowałabyś w pierwszej kolejności?

Na tak dużą skalę  przede wszystkim zainwestowałabym w piece gazowe w każdym domu, tak aby wyeliminować problem smogu w naszym mieście. Nie możemy być miastem, które kojarzy się tylko ze smogiem. Co z tego, że mamy piękne otoczenie i możliwości prawdziwego wypoczynku po pracy, skoro regularnie powtarzana nazwa „Józefów” w kontekście zanieczyszczenia robi nam negatywną reklamę.

To oznacza, że oprócz nowoczesnych pieców potrzebujemy też zainwestować w doskonałą obsługę PR.

Możliwe, że tak. Tylko najlepszy, najbardziej doświadczony PR-owiec, a nawet grupa dziennikarzy  niewiele zrobi, gdy ciągle będziemy w czołówce najbardziej zanieczyszczonych miast w Polsce. Najpierw fundamenty – potem promocja.

Tak, dobrze powiedziane. Widzę, że masz talent do dobrego pointowania tego, co wszyscy mówią w wielu zdaniach. A jakie masz jeszcze umiejętności? W jakich sprawach będą mogli na Ciebie liczyć mieszkańcy?

Zdecydowanie sprawy związane z rodziną i z lepszą edukacją. Marzy mi się projekt, który wprowadzi dzieci z najbiedniejszych rodzin zajęcia typu konie, karate czy judo. Każda z tych aktywności bardzo rozwija i jest jednocześnie szansą na nawiązanie relacji z ludźmi, którzy żyją .. jakby to powiedzieć… nieco dalej.

Jestem za bezpieczeństwem. Coraz więcej samochodów na ulicach to jednocześnie większe zagrożenie dla mieszkańców. Dobrze, że budują się ścieżki rowerowe, bo jest pewność, że wezmą na siebie część zagrożeń, które generuje obecność rowerzystów na ulicy. Niemniej, już teraz widać nowe wyzwanie: jak nauczyć ludzi korzystać z tej przestrzeni wspólnie. Rowerzyści i piesi na tych nowoczesnych ścieżkach to mieszanka wybuchowa. Konieczna jest edukacja dotycząca przestrzeni współdzielonej. Bardzo chcę się tym zająć – każde pomysły będą mile widziane.

Widzę też dużą potrzebę aktywizacji seniorów. Rozumiem, jakie to ważne dla nich samych i ich rodzin, aby senior miał w swoim otoczeniu „swoich” ludzi  i „coś ważnego do roboty”. Uniwersytet Trzeciego Wieku nie wypełnia wszystkich potrzeb i możliwości seniorów, a spotkania józefowskich kobiet i mężczyzn „Pro50” są słabo wypromowane. Z całą pewnością seniorzy powinni więcej wiedzieć o tym, że mogą znaleźć rówieśników, jak wyjdą z domu.

Oczywiście, znowu, kłania się nam kolejny problem, związany z możliwościami przemieszczania się seniorów. Bez dobrze zorganizowanej, własnej komunikacji miejskiej nie da się rozwiązać szybko tego problemu. I bez promocji tych działań.

Sądzę, że właśnie w tych dziedzinach będę najbardziej pomocna.

A powiedz moim czytelnikom, jak znalazłaś się w Józefowie?

Józefów znam od najmłodszych lat. Przez wiele lat spędzałam tu większość wakacji – rodzina ze strony obojga moich rodziców mieszka w Józefowie, Świdrze i Otwocku. Na stałe sprowadziłam się tu z rodziną blisko cztery lata temu i każdego dnia utwierdzam się w przekonaniu, że była to doskonała decyzja. Wspomnienia z dzieciństwa o niezwykłej atmosferze naszego miasta, jego wyjątkowości i urodzie codziennie znajdują potwierdzenie. Z wielką przyjemnością dostrzegam zmiany które zaszły, choć jednocześnie nie chciałbym, aby poszły za daleko. Nie wyobrażam sobie, aby Józefów utracił swój niepowtarzalny charakter i stał się jeszcze  jedną z wielu „nowoczesnych” miejscowości wokółwarszawskich. Mam nadzieję, że legenda uzdrowiska zostanie skutecznie przywrócona, że powróci tutaj czyste, zdrowe powietrze.

A gdybyś miała dać jedną złotą radę mieszkańcom naszego miasta, to co byś im powiedziała? Chodzi o taką radę, co robić, żeby uniknąć Twoich błędów?

Staram się zwykle nie pouczać innych. Uważam, że każdy ma prawo do popełniania swoich błędów, bo bez tego nie ma rozwoju. Ludzie zawsze popełniali błędy i będą je popełniać, ale jest ważne, aby potrafili wyciągać z nich naukę i wnioski. Zawsze mówię –  żyj w zgodzie z wartościami i zasadami, tak abyś w lustrze zawsze mógł spojrzeć sobie w oczy.

Ja stosuję podobne kryterium. Byłam kilka razy w życiu w sytuacji, gdy musiałam zmierzyć się właśnie sama z sobą. Szansa na patrzenie w lustro z podniesioną głową była wtedy decydująca. Co jest najtrudniejsze w takiej sytuacji, gdy musisz wybrać: spojrzenie w lustro versus nagroda?

Gdy to jest sytuacja, w której chodzi o rodzinę, albo jasne jest, że po ktoś zostanie skrzywdzony – to to jest takie oczywiste, że nie ma o czym mówić. Ale czasami, tak w życiu bywa, że nagrody bywają ukryte. I wtedy dużo się dzieje w mojej głowie, w sercu. To są takie chwile, gdy nie wiadomo, o co chodzi, gdy sen nie przychodzi, gdy ciastka nie smakują. I najtrudniejsze jest złapanie tego sensu, tej pointy, o której wcześniej wspomniałaś… Ale właśnie o to chodzi, żeby to rozpoznać i już być pewną, dojrzałą osobą.

A jaką masz wadę?

Hmm… to jest problem z asertywnością. Ale pracuję nad tym.

Czyli dzisiaj wszystko można Ci polecić do zrobienia i to zrobisz?

Tak, technicznie, mój brak asertywności kończy się nadmiarem pracy. Ale nie narzekam na to. Jeśli chodzi o moją pracę zawodową to zawsze jestem na „tak” i czekam na więcej.

A, co w sytuacji, gdy przyjdzie na spotkanie z Tobą ktoś o skrajnie różnych poglądach do Twoich? Jak sobie z taką rozmową poradzisz?

Zawsze z wielką uwagą wysłuchuję swojego rozmówcy i zadaje mu pytania. Jasne, że przedstawiam mu swoje poglądy, ale jednocześnie nigdy nie dopuszczam, aby dać się ponieść emocjom, nawet jeśli druga strona do tego zmierza.

A co daje Ci radość? Co Cię śmieszy? Na co jesteś wrażliwa?

Porusza mnie ludzka miłość, wrażliwość i potrzeba. Jak widzę filmy o miłości (ale nie takie zwykłe romanse, tylko przejmujące historie) –  to mnie poruszają, aż do szpiku kości.

Śmieszy mnie zabawne spostrzeganie świata przez dzieci. Jeśli, jak mówisz, ja jestem mistrzynią sensowych podsumować, to dzieci są w tym mistrzami całego kosmosu.

Dziękuję za rozmowę.

Podziel się:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *